
Debata samorządowa o demokracji
Prezydent Roman Smogorzewski był jednym z uczestników wczorajszej (14.09) debaty prezydentów miast “Czy możliwe jest demokratyczne państwo bez samorządu?” Spotkanie w Europejskim Centrum Solidarności było częścią obchodów Gdańskiego Tygodnia Demokracji.
W debacie udział wzięli także prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, Beata Klimek, prezydent Ostrowa Wielkopolskiego, Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli oraz Mariusz Wiśniewski, wiceprezydent Poznania. Spotkanie prowadził Mikołaj Chrzan, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej Trójmiasto".
Paweł Adamowicz zaczął: - Demokracja w Polsce to zjawisko płytkie, słabo zakorzenione. Prawda jest taka, że demokrację mieliśmy krótko w okresie międzywojennym. Bereza Kartuska to nie był dom wypoczynkowy. I potem dopiero przyszedł rok 1989. Stąd gdański pomysł, żeby odbywać w Gdańsku debaty o demokracji. Zapraszam już na koleją: 7 listopada 2017 odbędzie się w Ratuszu Głównego Miasta w Gdańsku pierwsza debata z cyklu debat o stuleciu Polski. Będzie tam najgorszy z możliwych sortów.
Dalej Adamowicz mówił: - Zawsze jest napięcie między samorządem a władzami centralnymi. My mamy pilnować interesów lokalnych. A każdy rząd ma tendencje do niedzielenia się pieniędzmi z Polską lokalną. Na przykład edukacja nigdy nie była wystarczająco dofinansowana. Tak było też za wcześniejszych rządów. Ale PiS zawsze był, jest i będzie antysamorządowy. PiS nie lubi Polski zdecentralizowanej, bo jej prezes jest zwolennikiem silnej władzy w jednym ośrodku. On nie ma zaufania do sądownictwa czy samorządu terytorialnego. Już zabrano nam wiele kompetencji, a pokusa odbierania nam finansowania trwa. Jedynie opór burmistrzów, prezydentów i lokalnych społeczności może być gwarancją osłabienia tych złych tendencji. Ale u nas nie ma tradycji demonstrowania, jak we Francji czy Niemczech. Czy Polska lokalna stanie w obronie samorządności? Nie wiem. Nie wiem, czy chcemy podejmować ten zbiorowy wysiłek. My, prezydenci, burmistrzowie i wójtowie, za mało czasu włożyliśmy w regularne budowanie postaw samorządowych. Każdy absolwent szkoły średniej powinien wiedzieć, skąd się bierze budżet miasta, albo że policja nie podlega prezydentowi miasta. Czas technokratów minął. Dziś są potrzebni liderzy zmiany - musimy mieć wizję 10, 20 lat do przodu.
Roman Smogorzewski, prezydent Legionowa: - Potrafię sobie wszystko wyobrazić, nawet to, że za chwilę będziemy mieli “demokrację narodową” bez samorządu. My w Legionowie żyjemy z Warszawą, dla Warszawy, z racji na bliskość z nią. Tam pracujemy i tam wozimy dzieci do szkoły. Ale 95 procent mieszkańców Legionowa powiedziało “nie”, gdy PiS chciał przerysować mapę wyborczą Warszawy i okolic. Obiecali ludziom darmową komunikację, autobus co dwie minuty, a ludzie i tak zagłosowali lokalnie a nie na Warszawę! Ale wciąż można wyobrazić sobie, że starostowie będą wybierani przez rząd PiS. Wciąż możemy obudzić się w państwie totalitarnym, bo Trybunał Konstytucyjny już oddaliśmy. Musimy przejść na poziom ludzkich emocji, fobii. PiS gra na tych fobiach, jak na fortepianie. Musimy mniej rozmawiać o basenach, a więcej o ludzkich emocjach. My skupiliśmy się na kanalizacji, a PiS to wykorzystał.
Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli: - Gdyby Łukaszenkę zapytać, czy Białoruś jest demokratyczna, to powie, że tak. Ale w Polsce, jeśli PiS przekroczy pewną linię, to będzie opór. W tych naszych małych gminach jest gospodarz. Kiedyś była odpowiedzialność zbiorowa w kołchozie. A teraz gospodarz jest rozliczany ze swoich obietnic. W Polsce nie da się już zniszczyć samorządu w imię władzy absolutnej. Największym zagrożeniem jest dyktatura - władza jednej partii i jednego człowieka. Wtedy będzie u nas fasadowa forma samorządu. Myśmy w Nowej Soli wybudowali 25 nowych fabryk. My, a nie rząd! A jak obejmowałem funkcję w 2002 roku, mieliśmy ponad 40 procent bezrobocia. Upadła wielka fabryka nici i inne. To u mnie w czasie kampani wyborczej Beata Szydło znalazła “ruinkę” i na jej tle powiedziała, że “Polska jest w ruinie”. A przecież Nowa Sól to piękne, kolorowe, rozwijające się miasto. I ja będę bronił mojego miasta i samorządu. Ja jestem opozycją totalną, bo jest zamach na samorząd.
Mariusz Wiśniewski, wiceprezydent Poznania: - Nie ma państwa demokratycznego bez samorządu. Obserwujemy niestety systematyczne obniżanie naszych miejskich kompetencji przez rząd centralny. Są okrajanie nasze kompetencje np. w zakresie kształtowania siatki szkół. Uważam, że ludzie staną w obronie samorządów, jak stanęli w obronie sądów. Poznań rzadko demonstruje, a przed sądy wyszło 20 tysięcy ludzi. Poznań potrafi więc bronić samostanowienia. Nie lubimy, jak nam się coś narzuca odgórnie. Powiedzieliśmy “nie” apelowi smoleńskiemu w rocznicę Czerwca ‘56. Ludzie staną więc w obronie swoich małych ojczyzn!
Źródło: gdansk.pl








