
LTS Legionovia mistrzem Polski Kadetek
LTS Legionovia Legionowo zdobyła w Rumi złoty medal mistrzostw Polski kadetek. Podopieczne trenera Dawida Michora obroniły ten tytuł wywalczony przed rokiem w Słupsku. W decydującym spotkaniu pokonały MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki 3:2. Brązowy medal zdobył KS Pałac Bydgoszcz po pewnym zwycięstrwie nad MKS-em Dąbrowa Górnicza 3:0.
LTS Legionovia Legionowo - MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki 3:2 (27:25, 26:28, 20:25, 25:17, 15:12). MVP Julia Orzoł.
Ostatni mecz turnieju był wydarzeniem godnym finału mistrzostw Polski. Zmierzyły się dwie zdecydowanie najlepsze drużyny. Minimalnie lepsza była LTS Legionovia. MUKS Dargfil walczył do końca. Zespół ten w fazie grupowej wygrał dwa mecze po tie breaku. Tym razem uległ w piątym secie.
Podobnie jak w poprzednich spotkaniach rozkład ataku u mistrzyń Polski dzielił się na kilka zawodniczek. Rozgrywająca zespołu miała możliwości w wyborze poczynań ofensywnych. Najwięcej punktów dla LTS Legionovii zdobyła Julia Orzoł 21 i Maria Woźniak 20. Trzy inne zawodniczki zdobyły po więcej niż dziesięć punktów.
Dla zawodniczek obu zespołów nie było straconych sytuacji. Walczono do końca. W pierwszym secie LTS Legionovia przegrywała 12:16 i 16:21, ale potrafiła wyrównać i zwyciężyć na przewagi. W drugiej partii sytuacja była ogromna. Wydawało się, że siatkarki z Legionowa utrzymają przewagę jaką uzyskały w połowie partii. Jednak ogromna ambicja i wola walki podopiecznych trenera Krzystofa Filipowicza przyniosła sukces w postaci wygranej 28:26.
Początek tie breaka ułożył się po myśli MUKS Dargfil. Jednak w kolejnych akcjach inicjatywę przejął zespół trenera Michora, który potrafił utrzymać przewagę - 10:8 i 12:9 - do ostatniej piłki.
- Cieszę się z finałowego pojedynku i godnego rywala - mówi Dawid Michor, trener LTS Legionovia Legionowo. - Myślę, że gdyby to był wyścig sprinterski to o wygranej zadecydowałyby tysięczne ułamki sekundy. Dziewczyny z Tomaszowa Mazowieckiego grały bardzo dobrze i zdaję sobie sprawę, że olbrzymią rolę odgrywało tutaj także szczęście. Co ciekawe, w pewnym momencie, gdy nasza wiara upadała i przegrywaliśmy 2:1, zagraliśmy bardzo mocno na emocjach.
/PZPS/








