
30 lat samorządności Legionowa - 38 lat pracy w samorządzie
Rok 2020 to wyjątkowy czas dla polskiej samorządności, gdyż świętujemy 30-lecie uchwalenia z inicjatywy Senatu RP ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym. 27 maja 1990 roku odbyły się demokratyczne wybory w Legionowie. Dzięki nim została wyłoniona Rada Miasta Legionowo oraz Prezydent Miasta Legionowo.
Dla Nas, legionowian to wtedy narodziła się samorządność. Wspominając tamte chwile nie sposób nie dostrzec jednej z ważniejszych postaci w legionowskim samorządzie, bez której nasze miasto nie byłoby tym samym. Ta niezwykła osoba poświęciła samorządowi 38 lat - bez blasku reflektorów, bez mediów, cicha i pracowita Sekretarz Urzędu Miasta Legionowo. Danuta Szczepanik zaczęła pracę w Urzędzie Miasta Legionowo w 1982 roku. Prezentujemy rozmowę dotyczącą pierwszych dni pracy w samorządzie, o wyzwaniach, sukcesach oraz trudnych chwilach.
Kiedy rozpoczęła Pani pracę w Urzędzie Miasta Legionowo i jakie stanowiska Pani zajmowała?
Rozpoczęłam pracę 1 kwietnia 1982 r. na stanowisku Inspektor ds. Rady Narodowej. Cztery lata później, z początkiem sierpnia zostałam Kierownikiem Biura Rady Narodowej, a dwa lata po tym Sekretarzem Urzędu Miejskiego w Legionowie. Od 1 czerwca 1989 r. byłam Wiceprezydentem Miasta Legionowa. 30 lat temu, tj. 21 czerwca 1990 r., gdy tworzył się samorząd Legionowa, powierzono mi obowiązki Sekretarz Gminy.
Nie były to jedyne obowiązki pełnione przeze mnie w tym czasie. W 2004 r. pełniłam dodatkowo obowiązki Naczelnika Wydziału Administracji i Obsługi Mieszkańców. Wydział ten powstał z połączenia Archiwum Zakładowego, Wydziału Gospodarczego, Wydziału Spraw Obywatelskich oraz Wydziału Administracji i Kadr. Od kwietnia 1992 r. byłam Członkiem Rejonowej Rady Zatrudnienia, Zastępcą Przewodniczącego, Członkiem Zarządu, Sekretarzem Zarządu Forum Sekretarzy Województwa Mazowieckiego, od 1997 r. Zastępcą Przewodniczącego Rady Nadzorczej PWK”Legionowo” Sp. z o.o., od 1998 r. Prezesem Zarządu Spółki Mabeg Zakład Utylizacji i Przetwarzania Odpadów Stałych Legionowo Sp. z.o.o., od 2000 r. Przewodniczącą Rady Społecznej przy Samodzielnym Zespole Publicznych Zakładów Podstawowej Opieki Zdrowotnej, w 2004 i 2005 r. Pełnomocnikiem Okręgowej Komisji Wyborczej, od 2015 r. Członkiem Powiatowej Rady Rynku Pracy, a od 2017 r. Sekretarzem Rady Społecznej Wojskowej Specjalistycznej Przychodni Lekarskiej Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej, od 2019 r. Przewodniczącą Rady Nadzorczej Nowa Energia Legionowo Spółka z o.o. W 2000 r. pracowałam jako Sekretarz Okręgowej Komisji Wyborczej Nr 31, w 2011 r. zostałam Przewodniczącą Gminnej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Jestem też Pełnomocnikiem do Spraw Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Koordynatorem kontroli zarządczej. Jednym słowem - pracy nie brakowało. Żałowałam, że nie mogłam czerpać z doświadczenia mojego tatusia, który był Przewodniczącym gromadzkiej Rady Narodowej przez wiele lat.
Zmieniali się prezydenci i naczelnicy, a Pani niezmiennie służyła mieszkańcom miasta. Z kim Pani pracowała?
Pracowałam w urzędzie, gdy Przewodniczącym Rady był Cezariusz Kalinowski – przełożony Inspektora ds. Rady Narodowej, Naczelnikami Miasta byli Ryszard Abramowski i Stanisław Kolanowski, a także Naczelnik Miasta – Prezydent Miasta, Kazimierz Kurnicki. Obowiązki Sekretarza Gminy wykonywałam w czasie, gdy Prezydentem Miasta był Andrzej Kicman i obecnie, gdy jest nim Roman Smogorzewski. To on też podczas przygotowań do wyborów w 2002 roku zażartował ze mnie: „wyborami zajmuje się Pani Sekretarz, która jest prawą, lewą ręką była, jest i będzie po wszech czasy”.
Może Pani się pochwalić wyjątkowym wykształceniem. Pani bogatym doświadczeniem można by obdzielić kilka osób.
W 1984 r. ukończyłam Uniwersytet Warszawski, Wydział Prawa i Administracji, Zawodowe Studium Administracyjne w zakresie nauk administracyjnych, a dwa lata później zostałam mgr administracji. W 1991 r. studiowałam w Szkole Głównej Handlowej na Wydziale Ekonomiczno-Społecznym (studia podyplomowe Gospodarki Samorządu Terytorialnego w zakresie specjalności gospodarka samorządu terytorialnego), a w 2010 r. w Uniwersytecie Warszawskim w Instytucie Socjologii (studia podyplomowe w zakresie Ewaluacji Programów Społecznych). Dodatkowo otrzymałam Dyplom Ministra Skarbu Państwa i złożyłam egzamin dla kandydatów na członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa, przeszłam szkolenia audytorów wewnętrznych systemów zarządzania jakością z ISO 9000 oraz szkolenia Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych (Szkoła Przedsiębiorczości Budowanie współpracy w społeczności lokalnej).
Jakie warunki panowały wówczas w urzędzie? Pamięta Pani kolejne lokalizacje urzędu?
Jakie było moje miejsce pracy? Było ciasno, ale przytulnie. W pokojach pracowało po kilka osób, nawet z różnych wydziałów i nie było miejsca dla Klientów. Sekretariat Naczelnika Miasta to była jednocześnie kancelaria i centrala telefoniczna. Nie było już miejsca na szafę na dokumenty Rady - zagospodarowałam jedną półkę w regale Kujawy. Stało jedno wspólne biurko z sekretarką i było mało miejsca na maszynę do pisania. Nie było czasu na odpoczynek, zresztą nie było krzesła, by na nim siedzieć. Mimo ścisku panowała rodzinna atmosfera.
Pamiętam, że we wrześniu 2004 r. Archiwum Zakładowe zostało umieszczone nad schodami w SP 3. Było to pomieszczenie bez drzwi, bez kaloryferów, gniazdek komputerowych. Z czasem pokój został pomalowany, zainstalowano kaloryfer, gniazdo komputerowe i wertykale. Po jakimś czasie archiwum przeniesiono do budynku Powiatu. Dokumenty były zdeponowane w starych szafach i na stołach, a sterty ciągnęły się od podłogi do sufitu. Wtedy to szukanie dokumentów to była prawdziwa gimnastyka.
8-10 sierpnia 2008 r. nastąpiła przeprowadzka do Ratusza przy ul. marsz. J. Piłsudskiego 41. Duże przestrzenie, przestronne, nowe, pachnące świeżością. Przypadł mi w udziale 36-metrowy pokój – bardzo wygodny i piękny. To były inne warunki pracy. Chociaż przeprowadzając się ze starego budynku do nowego serce się ściskało, spędziłam tam przecież 26 lat. Pamiętam, że dziennikarze chcieli przeprowadzić wywiad w czasie przeprowadzki – gardło ścisnęło mi się do tego stopnia, że musiałam poprosić o przesunięcie rozmowy na później. Coś się kończyło, przyjaźnie, młode lata, mnóstwo wspomnień dobrych i trudnych. Mimo to, że nowe warunki zapowiadały się na bez porównania lepsze, to jednak trochę smutku pozostało.
Czy praca wówczas, przez te pierwsze lata bardzo różniła się od obecnej?
Nie było komputerów, tylko maszyny do pisania. Jako inspektor ds. Rady Narodowej pracowałam w godz. 8.00-16.00 a od 16.00 codziennie protokołowałam posiedzenia komisji (było ich 9) – a następnego dnia rano protokół musiał być gotowy do podpisu. A trzeba pamiętać, że wówczas było 82 radnych!
Moje zadania zostały podzielone na zadania w zakresie: pracy rady narodowej, prezydium rady narodowej, prac Komisji Rady Narodowej, prac radnych, Komitetu Kontroli Społecznej, prac samorządu mieszkańców i organizacji w zakresie współdziałania z Biurem Rady Narodowej M. St. Warszawy, czy współpracy z Urzędem Miejskim. Pewnego zimowego wieczoru (piątek) o godz. 20.00 przyszedł po mnie mąż zaniepokojony, że już noc a mnie jeszcze nie ma. Pisałam protokół, a Pan Przewodniczący na bieżąco sprawdzał, czy protokół odzwierciedla przebieg obrad. Następnego dnia zaproponował, żeby protokoły powstawały w domu, bo rzeczywiście codzienny powrót pomiędzy 20.00 a 21.00 to przesada. Oczywiście nie było mowy o wynagrodzeniu za godziny nadliczbowe, nie było też mowy o odbiorze godzin. Mam w teczce akt osobowych odmowę przyznania wynagrodzenia czy zgody na odbiór godzin „ze względu na specyfikę pracy”.
Wszystkie uchwały i materiały na sesję pisałam na maszynie na specjalnym papierze z zaczepami, przez przebitkę. Następnie w Spółdzielni Mieszkaniowej na powielaczu odbijałam w 85 egz. i przekazywałam do wysłania radnym.
Z czasem Urząd kupił kserokopiarkę. To była duża ulga. Już nie walczyłam z cuchnącą farbą powielacza. W maleńkim pomieszczeniu, ale z oknem, stała kserokopiarka, mogłam spokojnie kserować dokumenty dla radnych. Byłam też samowystarczalna jeśli chodzi o dostarczanie dokumentów do m. st. Warszawy. Jeździłam wszystkimi samochodami, które posiadał Urząd: Citroen, Warszawa, Polonez, Daewoo Matiz.
W chwili powstania Biura Rady Narodowej zostałam Kierownikiem i otrzymałam do dyspozycji maleńki pokój na parterze budynku głównego. To była wielka radość. 82 radnych mogło mieć swoje biuro, maleńkie, ale przytulne, z własnym telefonem, maszyną do pisania. W Biurze została zatrudniona na krótko osoba – już było lepiej. W chwili zatrudnienia śp. Joli Wlazło wszystko się zmieniło. Jola bardzo szybko przejęła część pracy i obsługę komisji, mogłyśmy się wymieniać w protokołowaniu. Dla Joli była to pierwsza praca, podchodziła do niej z dużym zaangażowaniem, była lubiana, koleżeńska i bardzo pracowita.
Jaki był najbardziej stresujący moment w Pani pracy? Przypomina sobie Pani wzruszające chwile?
Zgodę na powołanie mnie na stanowisko Sekretarz Urzędu wydał Prezydent M. St. Warszawy. Już następnego dnia po powołaniu zostałam sama w Urzędzie. Prezydent i zastępca wyjechali na urlop. To był dobry sprawdzian dla mnie, choć przyznam, że też ogromny stres.
Pamiętam też stan wojenny i całodobowe dyżury. Nocą spaliśmy na łóżku polowym, każdy, kto dyżurował, przynosił swoje prześcieradło, swój jasieczek, koc. Najgorzej było wędrować na nocną zmianę o północy, ale i to dało się przeżyć.
Pamiętam też wybory w 2000 roku. Pracowałam jako Sekretarz Okręgowej Komisji Wyborczej Nr 31 i to było duże wyzwanie. Członkami Komisji byli sędziowie, a prowadzenie dokumentacji dla kilkunastu gmin z ramienia OKW należało do sekretarza. Sędziowie przyjeżdżali tylko na posiedzenia Prezydium. Prowadziłam szkolenia dla członków obwodowych komisji wyborczych na Ursynowie, w Starych Babicach, Nasielsku i oczywiście w Legionowie. Jeździliśmy swoim samochodem, z własnym nagłośnieniem. Mój mąż w ramach urlopu pomagał mi w przygotowaniu sali, ustawieniu nagłośnienia, prowadził samochód. Jego merytoryczna pomoc była nieocenona. To była prawdziwa przygoda. Bardzo mile wspominam tę pracę.
Chwil wzruszenia było wiele. W 2004 r. uczestniczyłam w pielgrzymce z bezdomnymi na Jasną Górę. W autokarze podszedł do mnie bezdomny i powiedział, że zrobił mi kanapki na drogę, ponieważ robili wszyscy dla siebie, a kierownik powiedział, że jadę z nimi. Nie chciał, żebym była głodna. To był bardzo miły gest.
Rok 1990 był przełomowy dla wszystkich gmin, nie tylko dla Legionowa. Jak pamięta Pani te chwile, gdy otrzymała Pani propozycję objęcia stanowiska sekretarza?
Po wyborach 1990 r., gdy Pan Andrzej Kicman został Prezydentem Miasta, otrzymałam propozycję objęcia stanowiska Sekretarza Gminy. Nie wiedziałam jak odnajdę się w nowej sytuacji – zastanawiałam się czy dam radę pracować w zmienionym ustroju... Otrzymałam propozycję skierowania na studia podyplomowe na SGH, specjalizacja: Gospodarka Samorządu Terytorialnego. Słuchaczami byli nowo wybrani burmistrzowie i wójtowie. Byłam jedynym sekretarzem. Zajęcia odbywały się w systemie dziennym - jeden tydzień w miesiącu. To była dobra lekcja życia. Z jednej strony poznanie nowych zasad funkcjonowania, z drugiej spotkanie z burmistrzami, wójtami, którzy uczyli się samorządności. Niezręcznie było mi słuchać, jak ciągle powtarzali: „postawiliśmy czarną kreskę na tym co było, wyrzuciliśmy nieudaczników i zaczęliśmy od nowa z ludźmi kompetentnymi, gotowymi do zmian. Kiedyś nasza promotorka zapytała co ja myślę o postawieniu czarnej kreski na tym co było i zaczęciu od nowa, inaczej. Moja odpowiedź była taka, że ja jestem jedną z tych osób, na której nie postawiono czarnej kreski i dano jej szansę na zmianę sposobu postrzegania samorządu oraz dostosowanie urzędu do zmienionych przepisów. Podkreślałam wtedy, że nie można uznać, iż przed 1990 r. nic nie było, a sprawy wszczęte należy kontynuować. Niektórzy Panowie uważali, że odpowiadają za sprawy wszczęte dopiero po objęciu przez Nich stanowiska włodarzy miast, gmin. To było złudne. Niedługo okazało się, że Panowie musieli zweryfikować swoje poglądy, szczególnie po pierwszych kontrolach w urzędach.
Jak przyjęła Pani propozycję pracy na stanowisku Wiceprezydenta Miasta?
Wiceprezydentem Miasta zostałam 1 czerwca 1989 r. Samo opiniowanie kandydatury było dużym przeżyciem. Pozytywną rekomendację wydała Egzekutywa KM PZPR, Komisja Współdziałania Partii i Stronnictw Politycznych (mimo, że nie należałam do żadnej partii). Pozytywną opinię wydało Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Prezydent m. st. Warszawy w dniu 30.05.1989 r. pisemnie poinformował, że nie wnosi zastrzeżeń odnośnie powołania mnie na stanowisko Wiceprezydenta Miasta Legionowo. Po roku pracy udzielane było absolutorium nie tylko dla Prezydenta, ale i Wiceprezydentów. Uzyskałam akceptację 100 % radnych. W pełnieniu tej funkcji wspierał mnie bardzo Przewodniczący Rady Pan Jan Kasprzak. To były wielkie emocje, stres, ale i satysfakcja.
Wspominała Pani, że dużo satysfakcji przynosi Pani współpraca z organizacjami pozarządowymi?
Pamiętam pracę przy tworzeniu dokumentów dot. utworzenia Domu Pomocy Społecznej, noclegowni dla bezdomnych mężczyzn, pielgrzymki z krwiodawcami, a także z bezdomnymi na Jasną Górę. Przypominam sobie Białą Niedzielę w Legionowskim Centrum Charytatywno-Opiekuńczym Caritas, kiedy z porad specjalistów korzystało wielu mieszkańców, a także spotkanie w Zgromadzeniu Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych w Sulejówku (spotkanie przedstawicieli gmin, które współpracowały ze Zgromadzeniem), uroczystość w Domu Pomocy Społecznej na ul. Okrzei 5 w Legionowie, z okazji 10 lecia funkcjonowania Domu w Legionowie - to były dla mnie bardzo wzruszające momenty. Rozczuliła mnie żywa szopka w Legionowskim Centrum Charytatywno – Opiekuńczym Caritas DWP podczas Spotkania Bożonarodzeniowego dla dzieci (2003). W tym samym roku za okazaną pomoc i pracę otrzymałam Podziękowanie BENE FACIENTIBUS Przyjacielowi Caritas za nieustanne wspieranie działalności Caritas podejmowanej na rzecz ludzi bezdomnych i za każdy gest życzliwości, radości i miłości. Podobne podziękowanie, tym razem za opiekę na przestrzeni 10 lat istnienia Domu Pomocy Społecznej im. Wandy Olędzkiej, otrzymałam również od Siostry Wspomożycielki i Mieszkanki Domu Pomocy Społecznej ul. Okrzei 5 w Legionowie.
Obecnie wyjątkowo cieszy współpraca z Legionowskim Stowarzyszeniem AMICUS, pikniki rodzinne, spotkania świąteczne w Warsztacie Terapii Zajęciowej Św. Rity, spotkania okolicznościowe w Klubie Seniora AMICUS i mikołajowe w Fundacji Gwiazdka, a także spotkania w Stowarzyszeniu Pomocy Potrzebującym Nadzieja i Związku Emerytów i Rencistów.
Odznaczenia i wyróżnienia Danuty Szczepanik
- Brązowy Krzyż Zasługi nadany uchwałą Rady Państwa 25.11.1987 r.
- Złoty Krzyż Zasługi nadany Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 17.09.2014 r.
- Srebrna Odznaka za zasługi dla Warszawy
- Odznaka Towarzystwa Przyjaciół Dzieci „Przyjaciel Dziecka” 12.11.1998 r.
- Odznaka Krajowego Komitetu Pomocy Dzieciom i Młodzieży Niepełnosprawnej Ruchowo „Serce na dłoni” 13.12.2015 r.
- Odznaka Honorowa Sybiraka nadana Uchwałą Zarządu Głównego Zawiązku Sybiraków 2008 r.
- Odznaka Kościuszkowska nadana przez Dowództwo 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki w dniu 9.10. 2009 r.
- Odznaka za zasługi dla Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych nadana w dniu 26.04.2006 r.
- Wyróżnienie od Prezesa Zarządu Dyrektora Generalnego Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji S.A z okazji Polskiego Dnia Jakości 10.11.2010 r. za szczególny wkład w doskonalenie systemu zarządzania jakością w Urzędzie Miasta Legionowo.
- Medal Towarzystwa Wiedzy Powszechnej Oddział Regionalny w Warszawie Im. Prof. Janusza Górskiego (za wspieranie działalności statutowej Stowarzyszenia, zwłaszcza za współpracę w zakresie upowszechniania wiedzy na terenie Legionowa. 28.05.1999 r.










