Komentarz do artykułu „NIK: to także pachnie korupcją” (nr 11, TiO z 13.03.2013 r.)
Legionowo, 19 marca 2013 r.
Pan Robert Nowiński
Redaktor Naczelny
Mazowieckie To i Owo
ul. Rynek 2, 05-120 Legionowo
Komentarz do artykułu „NIK: to także pachnie korupcją” (nr 11, TiO z 13.03.2013 r.)
Szanowny Panie Redaktorze,
W wydaniu „To i Owo” z 13 marca br. opublikowany został artykuł red. Karola Stelmacha pt. „NIK: to także pachnie korupcją”, w którym – podobnie jak w poprzednim o kontroli NIK – autor nie zadał sobie trudu, aby pozyskać opinię Urzędu Miasta na temat opisywanych zjawisk. Być może to nowy standard dziennikarstwa w To i Owo, jednak czuję się w obowiązku wyjaśnić kilka kwestii.
Po pierwsze – Urząd Miasta Legionowo nie prowadzi rejestru obejmującego zezwolenia na usunięcie drzew z terenu nieruchomości gminnych, bo... zezwolenia dla terenów gminnych wydaje Starostwo Powiatowe. Również Starostwo jest organem uprawnionym do kontroli czy karania za usunięcie drzewa bez zezwolenia na działkach gminnych. Byłoby co najmniej dziwne, gdyby UML sam sobie wydawał zezwolenie na wycinkę drzew. UML prowadzi rejestr zezwoleń na wycinkę drzew dla działek prywatnych, chociaż ustawowo nie ma takiego obowiązku.
Po drugie – zasady postępowania z drewnem pozyskanym w wyniku wycinki – chociaż nie mają formy pisemnej – są niezmiennie stosowane od lat: drewno pozostawiane jest w dyspozycji wykonawcy wycinki, który uwzględnia jego koszt w składanej urzędowi ofercie na wykonanie usługi (tym samym jest ona niższa dla legionowskiego podatnika). Zgodnie z zaleceniem NIK – procedura ta w formie dokumentu jest obecnie tworzona.
Po trzecie – historie opisywane w artykule, chociaż brzmią wyjątkowo smakowicie, nie dotyczą sensacyjnych wydarzeń, jeśli uzupełnić je o garść szczegółów.
- Wykonawca wycinki drzew przy ul. Akacjowej mógł sprzedawać pozyskane drewno, ponieważ zgodnie ze stosowaną procedurą odliczył jego wartość od ceny usługi w złożonej urzędowi ofercie.
- Sucha brzoza przy ul. Słonecznej została wycięta po zgłoszeniu mieszkańca tejże ulicy, pana Konrada N. do Straży Miejskiej zagrożenia, gdyż drzewo było obumarłe. Pozwolenie na jej wycinkę wydał Starosta Legionowski, a w protokole oględzin drzewa znajduje się zapis: „obumarła, bezlistna, zredukowane konary, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego”. Pan N. serdecznie podziękował na piśmie za szybką i skuteczną interwencję. Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej nie był zainteresowany pozyskaniem drewna z tej wycinki, gdyż – jak wyjaśnia - „nie posiada pasieki i nie jest mu potrzebna spróchniała, nadgniła brzoza do odymiania uli”.
- W 2004 r. firma CEM-BUD wycinała drzewa przy jednej tylko ulicy w Legionowie (Dąbrowskiego), a nie kilku. Były to sosny. Wykonawca – jak wynika z artykułu – wyjaśnił, co zrobił z pozyskanym w ten sposób drewnem (jego własnością – zgodnie z praktykowaną procedurą). Autor artykułu karmi czytelników sugestiami innych anonimowych (sobie tylko znanych) osób, czyli wyjątkowo wiarygodnym źródłem informacji, że ktoś jednak na tym skorzystał. Nam to pachnie naruszeniem dóbr osobistych.
Z poważaniem,
z up. Prezydenta Miasta
Anna Szczepłek
Kierownik Referatu Marketingu








