
Złote Krzyże Zasługi dla legionowian
Prezydent RP wręczył Złote Krzyże Zasługi dwóm niezwykle zasłużonym przedstawicielom Legionowa: księdzu prałatowi Tomaszowi Chciałowskiemu (proboszczowi Parafii Matki Bożej Fatimskiej) oraz Wojciechowi Kowalczykowi. Odznaczenia przyznano za ich zaangażowanie w pomoc potrzebującym oraz działalność społeczną.
Ksiądz prałat Tomasz Chciałowski – proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej od 2006 roku – od lat kieruje aktywną działalnością charytatywną. Jako prezes Stowarzyszenia „Amicus”, zainicjował i wsparł m.in. warsztat terapii zajęciowej św. Rity dla osób z niepełnosprawnościami, klub seniora 60+ oraz wiele innych projektów integracyjnych i społecznych. To również zasługa jego starań, że parafia stała się miejscem spotkań lokalnej społeczności, zarówno w wymiarze duchowym, jak i społecznym.
Wojciech Kowalczyk, mimo że sam zmaga się z rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA), aktywnie działa na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Jako główny specjalista ds. osób z niepełnosprawnościami, angażuje się w liczne inicjatywy, które realnie ułatwiają życie mieszkańcom – od dostępności architektonicznej po kampanie świadomościowe. Jego postawa udowadnia, że solidarność i determinacja mogą przełamywać bariery – zarówno dosłownie, jak i symboliczne. Zachęca do bezpośrednich spotkań w pokoju nr 2.41 urzędu miasta lub telefonicznie pod nr (22) 766-40-63.
Ksiądz prałat Tomasz Chciałowski, proboszcz Parafii Matki Bożej Fatimskiej
Redakcja: Księże prałacie, gratulujemy otrzymania Złotego Krzyża Zasługi. Jak Ksiądz odebrał to wyróżnienie?
Ks. prał. Tomasz Chciałowski: To odznaczenie nie traktuję jako czegoś tylko dla mnie. Przeciwnie – odbieram je jako wyróżnienie dla wszystkich osób, którymi się opiekujemy i które razem z nami niosą pomoc potrzebującym. Uważam, że to wyróżnienie dla naszego stowarzyszenia, dla naszych pracowników, wolontariuszy i wszystkich, którzy z nami współpracują, wkładając w to serce.
Tak naprawdę, dedykuję to odznaczenie im. Ja jestem tylko tym, który spina to wszystko razem – może ważnym elementem, ale bez nich to wszystko by nie działało. Oni, w pewnym sensie, też „pracują na mnie”, a ja chciałbym, żeby to wyróżnienie było również ich udziałem.
Red.: Ilu podopiecznych obejmujecie swoją opieką w ramach codziennej działalności?
Ks. prał. T. Ch.: Mamy ich sporo. Sam Warsztat Terapii Zajęciowej obejmuje dziś 44 osoby z niepełnosprawnościami. Przebywają u nas od poniedziałku do piątku, w godzinach od 8:00 do 16:00. Część z nich dowozimy, inni przychodzą sami lub są przywożeni przez rodziców.
Działają u nas pracownie, w których uczą się szyć, pracować w ogrodzie, przygotowywać posiłki – mamy aż osiem różnych pracowni. A jeszcze w tym roku planujemy otworzyć kolejną i przyjąć sześciu nowych uczestników. Od nowego roku będzie więc 50 osób objętych naszą troską.
Red.: Wszystkie te działania odbywają się na terenie parafii?
Ks. prał. T. Ch.: Tak, wszystko odbywa się na terenie parafii. Oprócz Warsztatu mamy też Klub Seniora – codziennie przychodzi około 30 osób. Nie jesteśmy szkołą, więc frekwencja jest zmienna, ale obejmujemy wsparciem naprawdę wiele osób. Mamy świetlice socjoterapeutyczne – również w gminie Wieliszew. Świadczymy też porady prawne, psychologiczne, logopedyczne, prowadzimy wypożyczalnię sprzętu rehabilitacyjnego.
Oferujemy zabiegi fizykoterapeutyczne – mamy odpowiednio wyposażone pomieszczenia, z krioterapią, laserem, lampą SOLUX, bioprądami... Zatrudniamy obecnie 17, może już 18 osób na etatach. Do tego dochodzą osoby pracujące na umowach zlecenie i wolontariusze.
Red.: Czyli działa Ksiądz w ramach organizacji pozarządowej?
Ks. prał. T. Ch.: Tak, działamy jako Legionowskie Stowarzyszenie Amicus. Nazwa nie jest przypadkowa – podkreślamy nią nasze silne związki z Legionowem. Działamy dla lokalnej społeczności, chcemy, aby to było wyraźnie widoczne. Sama nazwa wskazuje, skąd jesteśmy i komu pomagamy.
Red.: Co było impulsem do wyjścia poza „mury parafii” i zaangażowania się w tak szeroką działalność społeczną?
Ks. prał. T. Ch.: Pochodzę z rodziny, w której wartości społeczne były bardzo ważne. Mój tata był dyrektorem szkoły. W tamtych czasach sam musiał organizować jej rozbudowę, zdobywać fundusze, współpracować z komitetami rodzicielskimi i społecznymi. To nauczyło nas, że warto działać dla dobra wspólnego.
Mam dwóch braci – jeden był starostą w Garwolinie przez dwie kadencje, drugi jest lekarzem i był zastępcą dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego. Cała nasza rodzina miała to „we krwi” – nie zamykamy się w jednym obszarze, ale staramy się działać szerzej, z myślą o innych.
Red.: Wspomniał Ksiądz również o innych formach pomocy...
Ks. prał. T. Ch.: Tak, organizujemy m.in. zbiórki żywności i przekazujemy ją osobom potrzebującym. Pomagamy także Polakom na Litwie – co roku zawozimy tam 145 pełnych wyprawek szkolnych. Fundujemy nagrody dla nauczycieli z okazji Dnia Nauczyciela – zarówno dla Szkoły Podstawowej nr 8 w Legionowie, jak i szkoły w Błędostowie. Wspieramy też dzieci nagrodami na zakończenie roku szkolnego.
Mimo że działamy jako stowarzyszenie legionowskie, staramy się pomagać każdemu, kto tej pomocy potrzebuje. Choć głównie koncentrujemy się oczywiście na lokalnej społeczności.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wojciech Kowalczyk główny specjalista ds. osób z niepełnosprawnościami
Redakcja: Panie Wojciechu, jako działacz społeczny, który od lat angażuje się Pan w pomoc humanitarną i wsparcie najbardziej potrzebujących – co uznaje Pan za najważniejsze źródło siły i motywacji w tej działalności?
Wojciech Kowalczyk: Motywacją w działaniu, a jednocześnie źródłem siły jest dla mnie rozmowa z drugim człowiekiem. Poznanie historii życia i potrzeb danej osoby. To właśnie często w rozmowie pojawiają się problemy, a potem jednocześnie możliwości rozwiązania problemów. Ze względu na to, iż ukończyłem jako studia podyplomowe psychologię biznesu, rozumiem potrzeby społeczne człowieka, a tym samym możliwość motywowania, do działania, do chęci pokonywania wszelkich możliwych przeszkód. Często wyzwala to chęć do życia, bo znika problem, który wydawał się nie do pokonania, czy był nierozwiązywalny. Oswojenie się z trudnościami życia jakich doświadczają ludzie, wyzwala w nich potem energię do życia i nowych pomysłów.
Red.: Jak zmieniało się – z Pana perspektywy – podejście społeczeństwa do wolontariatu i działań pomocowych w ostatnich latach? Czy widać wzrost wrażliwości i zaangażowania, szczególnie wśród młodszych pokoleń?
W. K.: Podejście do wolontariatu zmieniło się w ostatnich latach. Najpierw były to grupy nieformalne, które były spontaniczne, skupione wokół danej osoby i jej perspektywy społecznej spojrzenia na świat i chęci zmiany otaczającej rzeczywistości. W ostatnim czasie nastąpiła instytucjonalizacja wolontariatu. Powstały stowarzyszenia oraz fundacje, których głównym celem jest pomoc humanitarna, rozumiana w szerszymi horyzoncie czasowymi i w sformalizowanym zakresie, co daje większe możliwości oddziaływania społecznego i pomocy potrzebującym. Widoczny jest również wzrost zaangażowania szczególnie wśród młodzieży wrażliwej społecznie. Aktywne są grupy wolontariatu w szkołach, skupione wokół charyzmatycznych i zaangażowanych nauczycieli.
Red.: Z jakimi największymi przeszkodami mierzy się Pan i Pana zespół w codziennej pracy? I co by Pan zmienił, gdyby mógł z dnia na dzień wpłynąć na system wsparcia społecznego w Polsce?
W. K.: Patrząc na społeczeństwo wydaje się, że każdy człowiek na swojej drodze życia spotyka się z jakimś problemem. Ważne jest jednak, aby nie bać się życia i być otwartym na pomoc, a tym samym próbować pokonywać problemy. Umieć podać pomocna dłoń każdemu człowiekowi, który tego potrzebuje. Gdybym mógł wpłynąć w jakiś sposób na system prawny wsparcia społecznego w Polsce, to najważniejszą rzeczą i potrzebą byłoby uproszczenie prawa dotyczącego wsparcia osób potrzebujących, co wyzwoliłoby energię do działania i chęć do aktywności. Legionowo oferuje różne możliwości pomocy i perspektywy do działania. Zapraszam do rozmowy.







