Miejsce pamięci walk i śmierci żołnierzy AK w czasie Powstania Warszawskiego
St. sierżant Stanisław Czarmacki „Czort”, dowódca drużyny minerów otrzymał od Kazimierza Kuścielaka „Młota” zadanie zablokowania ruchu kolejowego w rejonie stacji Chotomów. W związku z tym, że w magazynie saperskim na III Parceli prowadzonym przez kpt. Józefa Parońskiego „Chevroleta” nie było materiałów wybuchowych, zdecydowano o rozmontowaniu torów. W akcji brało udział 12 osób, które nad przepustem między Chotomowem a Legionowem Przystankiem, przy pomocy narzędzi otrzymanych od torowego stacji Chotomów rozmontowały tory.
W tym czasie „Kacper” otrzymał wiadomość od kolejarzy ze stacji Chotomów, że z Nowego Dworu wyjechał w kierunku Warszawy pociąg specjalny, tzw. Bauzug (pociąg do budowy i naprawy torów oraz infrastruktury kolejowej). W związku z tym dowódca 3. kompanii wydał ppor. Zygmuntowi Dąbrowskiemu „Błyskawicy” rozkaz przerzucenia plutonu 708. na drugą stronę torów. Tam pluton zajął stanowiska na III Parceli w lasku Mościckiego w odległości około 800 metrów od miejsca rozkręcenia torów. Około godziny 1800 pociąg najechał na rozkręcone przez drużynę „Czorta” szyny. Wyskakujący z toru parowóz pociągnął za sobą trzy wagony, które wykolejone zablokowały ruch kolejowy na tym odcinku. Niemcy z ostatnich wagonów pociągu zaczęli ostrzeliwać okolicę.
„Błyskawica” postanowił zaatakować przeciwnika z dwóch stron. Drużyna kpr. Gerarda Grabowskiego „Moskita” miała przedrzeć się przez tory i uderzyć na Niemców od tyłu. Pozostała część plutonu z Dąbrowskim na czele miała atakować od czoła. Niemcy przykryli jednak tory tak silnym ogniem ckm, że przejście przez nie okazało się niemożliwe. Podczas próby przedarcia się przez tory ranni zostali Zbyszek Nagat „Róża” i Jerzy Dobrowolski „Jur”.
Po drugiej stronie torów do walki włączył się pluton 707. kpr. Jana Raczyńskiego „Wiosny”. Pluton był w drodze na pozycje wyjściowe w rejonie cmentarza i nie zdążył przejść przez tory na III Parcelę. W tym czasie Niemcy wzywali pomocy wystrzeliwując zieloną rakietę. Od strony Jabłonny pojawiły się dwa samochody pancerne, które jechały na przełaj przez pola kierując się na Chotomów i Legionowo. Na jeden z nich natknął się pluton 707., który natychmiast rozproszył się między domami i wycofał się w stronę lasu. Seria z ckm dosięgła jednak Mieczysława Wójcika „Wierzbę”, który zginął na miejscu.


Załoga niemieckiego samochodu pancernego schwytała idącego z meldunkiem łącznika dowódcy 3. kompanii Zygmunta Grabowskiego „Świerka”. Przypadkowo pojazd został ostrzelany z ckm przez załogę niemieckiego pociągu. Korzystając z zamieszania „Świerk” uciekł kryjąc się pomiędzy domami. Po ostrzelaniu przez własne siły samochód pancerny wycofał się do Jabłonny.
W tym czasie „Kacper” wysłał st. sierż. Krzykałę „Kobrę” z meldunkiem o zaistniałej sytuacji do dowódcy I Batalionu por. Bolesława Szymkiewicza „Znicza”. W odpowiedzi „Znicz” nakazywał powstrzymać Niemców za wszelką cenę własnymi siłami i zapowiadał wsparcie 2. kompanii ppor. Zenona Janikowskiego „Rysia”, która właśnie wkraczała do koszar. Na odgłos walki pluton 710. z 4. kompanii obsadził tory kolejowe w rejonie folwarku Kozłówka i czekał na rozkaz pójścia z odsieczą walczącym kolegom. Niestety, znajdujący się na Bukowcu „Znicz” na skutek ostrzału szosy przez niemieckie patrole pancerne miał kłopoty z utrzymaniem łączności z oddziałami po drugiej stronie szosy i obiecane wsparcie nie zostało wysłane.
Niemcom udało się wezwać pomoc z Nowego Dworu dzięki podpięciu do słupa telefonicznego. Po drugim torze nadjechała lokomotywa z doczepionymi wagonami towarowymi, w których znajdowali się żołnierze uzbrojeni w karabiny maszynowe. Pod osłoną ognia zabrali obsadę pociągu oraz zabitych i rannych, a następnie wycofali się w kierunku Nowego Dworu.
W skład wykolejonego pociągu wchodził wagon sanitarny. W godzinach wieczornych przystąpiono do wydobywania jego wyposażenia. W akcji brali udział głównie członkowie Szarych Szeregów z Chotomowa. Zdobyczny sprzęt (narzędzia chirurgiczne, opatrunki jednorazowe, koce, pościel, nosze itp.) wywiózł swoim zaprzęgiem konnym Zygmunt Bziuk do szpitala polowego w Chotomowie. Część wyposażenia przeniesiono do konspiracyjnej bazy harcerskiej w chotomowskiej szkole. Akcję wyładunku osobiście obserwował „Błyskawica”, który w nocy z 1 na 2 sierpnia na czele 30 ochotników z 708. plutonu zaciągnął placówkę w pobliżu torów na granicy Legionowa i Chotomowa.
W godzinach popołudniowych 2 sierpnia dowódca plutonu 707. kpr. Jan Raczyński „Wiosna” został wezwany do dowódcy 3. kompanii ppor. Stefana Krasińskiego „Kacpra” i otrzymał misję przeprowadzenia rekonesansu w okolicach Józefowa, Falenicy, Rembertowa, Otwocka w celu ustalenia położenia linii sowieckich i nawiązania kontaktu z Armią Czerwoną. W czasie jego nieobecności dowodzenie plutonem 707. miał osobiście objąć „Kacper”. Z tego właśnie powodu rankiem 3 sierpnia Stefan Krasiński opuścił bezpieczne stanowisko dowodzenia przy ulicy Batorego i dołączył do podległych sobie oddziałów liniowych.
Odcinek torów kolejowych pomiędzy Chotomowem a Legionowem Przystankiem był strzeżony przez pluton 708., z którego wcześniej odesłano na tyły nieuzbrojonych żołnierzy, pozostawiając jedynie jedną w pełni uzbrojoną drużynę dowodzoną przez ppor. Zygmunta Dąbrowskiego „Błyskawicę”. Oddział dysponował 1 pistoletem maszynowym, 5 stenami, granatami po 2 sztuki na Strzelca i 50 butelkami zapalającymi. Na jego lewym skrzydle stanowisko zajął pluton 707. z „Kacprem” na czele. Dzień wcześniej pluton ten został wzmocniony grupą syndykalistów, którzy przybyli do Legionowa z Olszewnicy Starej.
Zgodnie z wcześniejszym rozkazem „Błyskawicy” przed południem na tory za Chotomowem wyruszyła 6-osobowa grupa, której zadaniem było rozkręcenie szyn w głębi lasu obok tzw. „koszarki”, z dala od siedzib ludzkich. W skład grupy wchodzili kolejarze Durbacz (torowy) i Ignacy Gwoździelski „Gruszka” (dróżnik na stacji Chotomów i kierownik sekcji technicznej 3. kompanii). Pomagali im Jan i Stanisław Jabłońscy. Operację ubezpieczali żołnierze plutonu 708. plut. Filip Grabowski „Dąb” i strz. Władysław Młodkowski „Słowik”. Nie było jednak czasu, aby dotrzeć na zaplanowane miejsce i przystąpiono do rozkręcania torów na skraju lasu chotomowskiego, niedaleko domu rodziny Nagatów. Przy pomocy kolejarskich narzędzi do rozkręcania szyn udało się usunąć jedną szynę, którą przeniesiono do lasu. Podczas rozkręcania drugiej szyny między godziną 1000 a 1100 od strony Nowego Dworu nadjechał niemiecki pociąg i grupa wycofała się.
W relacjach świadków pociąg ten nazywany jest „pancernym” lub „pancerką”. To ostatnie określenie sugeruje, że był to pociąg pancerny improwizowany, czyli zwykły pociąg, w którym obito blachą drewniane wagony i metalowymi osłonami wzmocniono lokomotywę oraz przydzielono dodatkowe uzbrojenie jego załodze. Prawdopodobnie był to pierwotnie remontowo-budowlany pociąg Bauzugu, czego potwierdzeniem może być to, że przewożono w nim zapasowe szyny kolejowe i sprzęt do naprawy torów.
Niemcy z daleka zauważyli uszkodzony tor i przystąpili do jego naprawy, wstawiając szynę przywiezioną ze sobą. Z wagonów pociągu wysypali się żołnierze niemieccy, którzy utworzyli tyralierę po obu stronach torów i rozpoczęły pacyfikację okolicy paląc około pięć-sześć najbliżej stojących domów (m.in. dom Heleny Szafrańskiej, Wasikowej i Kazimierza Szafrańskiego), z domów wyprowadzono mieszkańców, których popędzono na stację w Chotomowie.
Obława była kontynuowana na terenie Legionowa Przystanku i III Parceli. Niemcy wchodzili do domów przy ulicach, z których okolic 1 sierpnia ostrzelany został Bauzug i wywlekali z nich mężczyzn. Schwytanym kazano leżeć na nasypie kolejowym twarzą do ziemi od czterech do siedmiu godzin nim nadjechał pociąg z wagonami towarowymi, do którego zostali załadowani i wywiezieni w kierunku Nowego Dworu.
Po zbliżeniu się nieprzyjaciela plutony 707. i 708. znienacka ostrzelały niemiecką tyralierę, ale wobec przewagi wroga zaczęły wycofywać się kierunku Legionowa Przystanku, chcąc wciągnąć wroga między zabudowania. Powstańcy zatrzymali Niemców ogniem z rkm, który miał stanowisko przy ul. Kościuszki na pograniczu Chotomowa i Legionowa Przystanku.
Dowódca plutonu 708. pchor. Zygmunt Dąbrowski „Błyskawica” pomagał strz. Antoniemu Grabowskiemu „Czerwcowi” w obsłudze karabinu maszynowego. Ich stanowisko znajdowało się na jednej z wydm (obecnie zniwelowana, w tym miejscu powstała później restauracja „Oaza”). Z nieznanych przyczyn w pewnej chwili obaj odsłonili się i zostali trafieni serią z niemieckiego pociągu. „Czerwiec” zginął na miejscu, a „Błyskawica” został ciężko ranny w lewy obojczyk. Spod kul wyniósł go, ratując życie strz. Bogusław Oleksiak „Łoś”. Rannego przewieziono do szpitala polowego w Chotomowie, a następnie do Legionowa. Na jego miejsce dowódcą plutonu został Filip Grabowski „Świerk”.
Zaalarmowany o toczącej się walce dowódca I Batalionu por. Bolesław Szymkiewicz „Znicz” wysłał z Bukowca posiłki: pluton 709. st. bosmana Aleksandra Gierymskiego „Fali”, pluton 705. kpr. pchor. Ludwika Schmidta „Rabczyka” oraz pluton 706. plut, pchor. Jana Kalisiaka „Mistera”.
Pluton 709. dotarł na miejsce walki po godzinie 1200 i zaatakował wzdłuż ul. Batorego w kierunku stacji, po drodze zagarnął cofające się plutony 707. i 708. Zaskoczeni Niemcy opuścili stację Legionowo Przystanek i działkę przy ul. Kościuszki 108. Podczas pogoni za ustępującym nieprzyjacielem poległ kpr. pchor. Eligiusz Gierymski „Grom”275. Drużyna pchor. Lecha Stankiewicza „Blondyna” przeszła na drugą stronę torów i zajęła stanowiska w alei Róż na III Parceli. W tym czasie drużyna plut, pchor. Stanisława Stamirowskiego „Czarnego” posuwała się na południe od torów w stronę Chotomowa i zaskoczyła Niemców znajdujących się w ogrodzie Persa przy ul. Kościuszki 126, którzy porzucili radiostację połową. Wpadła ona w ręce plutonu 709. Do walki włączyły się oddziały niemieckie znajdujące się w Chotomowie. Drużyna „Czarnego”, który w międzyczasie został ranny, otrzymała rozkaz wycofania się na Przystanek. Podczas ostrzeliwania wycofujących się Niemców ranny został Henryk Anaszewski „Henio” z plutonu 709., którego odprowadzono do szpitala w Legionowie.
Mniej więcej w tym samym czasie nadciągnął pluton 705., który jeszcze w koszarach przemundurował się dla ochrony przed deszczem w znalezione panterki i hełmy. Z tego powodu o mało nie doszło do tragedii, gdyż okopany na Przystanku pluton 709. w pierwszej chwili wziął oddział „Rabczyka” za formację niemiecką. Zdenerwowany „Fala” rozkazał zdjąć niemieckie mundury i hełmy i wyrzucić je do rowu.
Pluton 705. przemieszczał się na południe od torów w kierunku III Parceli. W czasie manewru oskrzydlającego plutonu 705. do walki włączył się jeszcze dalej wysunięty na prawe skrzydło około 20-osobowy oddział Armii Ludowej pod wodzą Roberta Krogulskiego, który otworzył do Niemców ogień z ckm.
Przemieszczający się tyralierą wśród domów mieszkalnych żołnierze plutonu 705. otrzymywali ostrzeżenia od mieszkańców o Niemcach ukrywających się między zabudowaniami. Wreszcie zajęto pozycje pomiędzy Przystankiem a Chotomowem. Wymiana ognia trwała około trzech godzin. Zniecierpliwiony „Rabczyk” osobiście próbował poderwać swoich ludzi do ataku, ale otrzymał postrzał w obojczyk. Pomimo rany nie przerwał dowodzenia.
W tym czasie ppor. Stefan Krasiński „Kacper” zebrał rozproszonych żołnierzy 3. kompanii i podprowadził ich pod pozycje plutonu 705. z zamiarem przystąpienia do ataku. Niespodziewanie został śmiertelnie raniony w tętnicę szyi. Z pola walki znieśli go kpr. Zdzisław Kowalewski „Staś” i kpr. „Kruk”.
W związku ze śmiercią „Kacpra” dowódca I Batalionu mianował „Rabczyka” dowódcą oddziałów walczących na Przystanku.
Około godziny 1500 Niemcy, obawiając się otoczenia, zakończyli zwijanie tyraliery i wycofali się do pociągu stojącego między Chotomowem a Legionowem Przystankiem, którym wywieźli do Modlina rannych i poległych oraz uprowadzili grupę zakładników wywleczonych z okolicznych domów. Żołnierze plutonu 709. nie chcieli dopuścić do odjazdu tego pociągu i kontynuowali walkę, ale Niemcom przyszły z odsieczą posiłki z Chotomowa, które zmusiły Polaków do wycofania się.
Już w chwili odwrotu Niemców na pole walki dotarł z Bukowca pluton 706. dowodzony przez plut, pchor. Jana Kalisiaka „Mistera”. Zajął on stanowisko na skraju lasu za Legionowem Przystankiem i ostrzelał z rusznicy przeciwpancernej odjeżdżający pociąg.
Około godziny 1800 pociąg zjawił się ponownie, ale ograniczył się tylko do zabrania trzech zabitych pozostawionych na polu walki. Po stronie polskiej było kilku poległych i kilku rannych. Duże straty w czasie walk poniosła ludność cywilna.
Po skończonej walce plutony wróciły na dotychczasowe miejsca postoju na Bukowcu. Po powrocie pluton 705. zastał swój obóz zniszczony ostrzałem artyleryjskim. Utracone zostały rzeczy osobiste i dodatkowe wyposażenie, które żołnierze zostawili tutaj na czas walki. Jednak podbudowani zwycięstwem młodzi żołnierze nie odczuwali tych strat. Świętowali wygraną walkę śpiewając powstańcze piosenki.
W trakcie pacyfikacji Niemcy uprowadzili z Legionowa Przystanku 27 mężczyzn i 42 kobiety z dziećmi. Około godziny 1100 załadowano ich do wagonów towarowych i wywieziono przez Modlin do Pomiechówka. Tutaj rozdzielono mężczyzn od reszty grupy i prowadzono przesłuchania w celu uzyskania informacji o osobach zaangażowanych w działalność konspiracyjną w Legionowie. Po zakończeniu przesłuchań kobiety zamknięto w forcie w Pomiechówku, gdzie przez kilka tygodni zmuszano je do wykonywania prac rolnych. Mężczyzn przewieziono do fabryki krochmalu w Nowym Dworze Mazowieckim. Tam byli torturowani i zamordowani w zbiorowej egzekucji. W trakcie ekshumacji 4 kwietnia 1945 r. odnaleziono ciała 26 osób. Zidentyfikować udało się jedynie 20 mieszkańców Legionowa, Legionowa Przystanku i Chotomowa.
Tekst za: Rafał Degiel Powstanie Warszawskie na terenie I Rejonu Legionowo. 2019.
Ilustracje z zasobów Muzeum Historycznego w Legionowie przekazanych przez Koła nr 1 i nr 11 ŚZŻAK.








